# 181
Mam pełen zestaw kompleksów i nie umiem przyjmować komplementów - z dwoma wyjątkami: włosy i gotowanie. Odkąd przestałam farbować są śliczne, Żuu w nich zakochany, bo to on mnie namówił na to niefarbowanie. A gotowanie - lubię, umiem i gdybym tylko miała wolne kilkanaście tysięcy (chwilowo nie mam), to już dawno otworzyłabym własną restaurację.
Wczoraj robiłam moją pierwszą w życiu zupę, padło na szpinakową. I co? Rewelacja, jak to co! Bazylia, troszkę pieprzu ziołowego, delikatny czosneczek... Palce lizać. A największa dla mnie radocha, jak ktoś się do mnie zgłasza po przepis. Pojutrze robię pomidorową.
Swoją drogą, jak to jest, że się takich rzeczy nie docenia mieszkając z rodzicami. Zupa kiedyś? Jakiś zbędny dodatek przed konkretnym obiadem, a odkąd mieszkam sama, to ta zupa za mną chodziła tak ponad miesiąc. Kiedyś będę naprawdę dobrą żoną.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz